Hedvig, królowa Polski

Syfilis ojca czy gruźlica, urodzona chyba w 1374 r. Jadwiga była trzecią córą Ludwika i najbardziej znaczącym jego wkładem w polską historię intelektualną. Data urodzin byłaby bez znaczenia, gdyby nie dodawała pieprzu opowiadaniu o pierwszych wtajemniczeniach erotycznych księżniczki. W chwili przybycia do Krakowa (1384) miała lat 10 (pełnoletniość uzyskiwały wówczas dziewczynki wraz ze skończeniem lat dwunastu). Tak czy inaczej, to dziecko urosło: osiągnęło wzrost 180 cm. i weszło w polską legendę.

Zanim zaczniemy opowiadać dalej, pytanie z dziedziny historii wirtualnej: co by się stało, gdyby nie nastąpiła naówczas unia polsko-litewska, hamująca drogę Krzyżaków nach Osten, a utrwaliły się więzi węgiersko-andegaweńskie? Bałtyk byłby morzem wewnętrznym Germanów, Wielkopolska leżałaby na szlaku Berlin-Malbork, zaś Kraków stałby się północnym miastem kraju, sięgającego – w wersji optymistycznej – po Adriatyk z jednej, po Krym – z drugiej strony. Straszna to wizja czy sielska? Cokolwiek o niej sądzić, jej odrzucenie jest zasługą panów małopolskich: Jaśka z Tęczyna, Spytka z Melsztyna (zasłużył sobie na piękną żonę z Węgier) i innych.

Jednak do unii miało dojść, choć nie bez elementów opery mydlanej.

Jadwiga jako kilkuletnie dziecko została poślubiona pro futura Wilhelmowi Habsburgowi, zaś jej starsza siostra, Maria, była przeznaczona dla Polaków. Zaraz po koronacji Jadwigi na króla (!) Polski (15 października 1384), przybył narzeczony, by nie przespać posagu. Małżeństwo bowiem miało się uprawomocnić po jego skonsumowaniu z dwunastoletnią, więc już pełnoletnią Jadwigą. Jednak w 1385 r. miała ona zaledwie 11 lat.

Tymczasem pojawia się nowa, północna oferta matrymonialno-polityczna. Władca Litwy ochrzci się według obrządku zachodniego i posiądzie urodziwą panienkę, a w zamian Polacy usiądą z Litwinami do konsumowania wielobarwnej Rusi. Ogromna kraina z jednej, cnota na razie niewątpliwa z drugiej strony. Wybór jest prosty. Istniejący prawnie, ale tylko na papierze związek Jadwigi z Wilhelmem nie będzie dotrzymany.

Z punktu widzenia papiestwa ogromne znaczenie ma kwestia pogranicza z prawosławiem. Poddani Jagiełły są jeśli nie poganami, to wyznawcami prawosławia właśnie. Rysuje się perspektywa szybkiego zdobycia przewagi na owym pograniczu. Warto dla tej perspektywy poświęcić nawet interes doraźny Zakonu Krzyżackiego czy Domu Habsburgów.

Wilhelm, wiadomo, owego gorącego, babiego lata jest w Krakowie i spotyka się z dziewczynką, której nieco zawrócił w głowie. Czy właśnie wtedy okazał swą niezręczność? Ech, paparazzi, gdzieście byli! (Jan Długosz pisze, że panienka spędziła z Wilhelmem dwa tygodnie.) Ostatecznie Dymitr z Goraja przekonał Jadwigę, by pierścień zwróciła Austriakowi, siebie i kraj – oddała Litwinowi.

Jakże słuszny jest rytuał dworski, który sprawia, że dla obejrzenia „pogańskiego psa”, Jagiełły, wysyła Jadwiga Zawiszę z Oleśnicy. Poszli nawet razem (Jagiełło z Zawiszą) do łaźni, a to dla oceny – mimochodem – męskiego wyposażenia króla, który nie był już tak młody. Oględziny, zalecane w tych sprawach i przez Kościół, wypadły pomyślnie. Półtora wieku później taką oto gadką zabłyśnie Jan Kochanowski:

(…)Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
Żeby był nie wlazł w żadne famurały.(…)

Objaśnijmy zarazem, że famurały to po naszemu gacie. Reszta jest jasna, litewska, jeszcze nie ochrzczona. Pogańska.

Trudno się w tym miejscu oprzeć zacytowaniu Cata Mackiewicza. Po śmierci siostry Marii Jadwigę obowiązywała żałoba leżenia w łóżku przez sześć tygodni ze ścianami obitymi na czarno(…) Nachodzi mnie myśl natrętna, co robiła Jadwiga, kobieta tak piękna i tak nerwowa, i żywa, w ciągu tego sześciotygodniowego leżenia przymusowego w łóżku. Czy tylko modliła się bezustannie? Czy może podnosiła po kolei to jedną, to drugą swoją piękną nogę i przypatrywała się im?

Działaniom Jadwigi można przypisać przeszczepienie w 1390 r. benedyktynów obrządku wschodniego („Braci Słowiańskich”) na polski grunt, do Krakowa (istnieli tu przez około 75 lat). Jadwiga Stabińska, monografistka królowej, też twierdzi, że nie sądziła ona, iż duchowni powinni opływać w bogactwa. Inspirowała ich natomiast do pracy umysłowej.

Jadwiga nie miała dzieci, co w tamtej epoce znaczyło, że była napiętnowana przez Boga, naznaczona brakiem łaski. Do tego naznaczenia Bóg wybrał drogę anatomiczną: układ kostny (zbyt wąska miednica) królowej nie predestynował jej do porodu.

Sama Jadwiga umarła w 1399 r., mając 25 (lub może nieco więcej) lat, a jej kult rozpoczął się wkrótce, bodaj nie bez inspiracji króla-męża. Majątek osobisty przeznaczyła za życia na wyposażenie akademii krakowskiej. Wykonawcami testamentu byli najbliżsi jej ludzie: Jan z Tęczyna, kasztelan krakowski, oraz Piotr Wysz, biskup krakowski.

25.09.2007