Ludwik Andegaweński

Zacząć można różnie; my rozpoczniemy od postaci barwnej, choć jej przydomek był jednobarwny: od Władysława Białego, księcia na Gniewkowie. Po wczesnej śmierci żony udał się na pielgrzymkę do Jerozolimy; swe ziemie zastawił za 1000 florenów. Zakosztował w podróżach, widać polubił różne rodzaje pluskiew w pątniczych domach na szlaku. Był w Malborku i Awinionie, następnie kosztował rozkoszy mnisiego życia. Jednak po śmierci stryja upomniał się o swe dobra i polską koronę. Pomijamy tu, nieco zawstydzeni, szczegóły owych starań. Ostatecznie wybrał życie w klasztorze benedyktynów w Dijon – widocznie zasmakował w winach burgundzkich. Podzielamy te upodobania.

Teraz opowiemy rzecz na przekór logice: najpierw lata dojrzałe (Ludwika), potem wczesną młodość (Jadwigi). I od razu stajemy wobec dylematu: miał Ludwik gruźlicę, czy tylko syfilis? Nie jest to pytanie wyłącznie medyczne: od niejednego prątka zależy bieg zdarzeń.

Ot, choćby to, że lekarz Jan Radlica staje się biskupem krakowskim. Co znaczy talent, połączony z uduchowieniem!

Skoro mówimy o talencie: oto świetny piórem Janko z Czarnkowa zakrada się jakoby do grobu świeżo zmarłego króla Kazimierza, by dokonać kradzieży znajdujących się tam kosztowności. Skazany (zaocznie) przez sąd w Poznaniu, miał wszelkie powody, by o Ludwiku Węgierskim opowiadać jak najgorzej. (Natomiast inny autor pisał, że król każdemu sprawiedliwość wymierzał i wymierzyć nakazywał. No, nie było tego we zwyczaju Lechitów i nie ma po dziś dzień.)

Inna sprawa, że obejmujący pospiesznie tron Ludwik zobowiązał się do wielu poczynań, których to zobowiązań na ogół nie dotrzymał. Po toż i są zobowiązania!

Parę osób kierowało w owych czasach rządami w Polsce w imieniu Ludwika; przede wszystkim siostra Kazimierza Wielkiego, a matka panującego króla, Elżbieta. Elżbieta Łokietkówna była wybitną osobowością polityczną; sprawowała rządy w imieniu syna do 1376 r. Wspierali ją panowie małopolscy; wśród nich: Zawisza z Kurozwęk i Mikołaj z Kurnika. Już po odjeździe Elżbiety miał miejsce pogrom w Krakowie, gdy zabito przeszło 160 Węgrów w ciągu jednej doby, co miało być rewanżem za ich wcześniejsze samowole.

Wiele miast, na przykład, Nowy Sącz, otrzymało w tym czasie potwierdzenie przywilejów i zwolnienie towarów od opłat celnych, dzięki czemu rozwijał się handel. Mieszczanie krakowscy otrzymali nawet prawo zakupu ziemi pod swym miastem!

Niestety, równocześnie główny producent dóbr, czyli kształtująca się szlachta, uzyskała zwolnienie od podatku (przywilej koszycki, 1374). Był to wyraźny sygnał późniejszej dominacji jednego stanu nad pozostałymi.

Ludwik zmarł w 1382 r., a żałoba po nim trwała w Budzie 3 lata. Zaś panowie małopolscy byli już zdecydowani raczej osłabić związki z dynastią Andegawenów niż zrywać z pozostającymi w opozycji rodami Wielkopolski i Kujaw. Zapewne też uznali, że Litwa prędzej zapewni im dominację w Rusi Halickiej niż rywalizujący na tym terenie z Polakami – Węgrzy. Jednak bezkrólewie trwa w Polsce z górą dwa lata.

25.09.2007