Moїse Kisling – Nagość (Obnażenie) Arletty. 1933

Patrzy ku nam wielkimi niebieskimi oczyma, nad nimi starannie wyskubane, cienkie brwi. Nienaganne czarne loki, krótko ostrzyżone. Umalowane usta. Sekretarka w oczekiwaniu na swego „dobroczyńcę”? Córka bogatego przemysłowca wpatrująca się bez uśmiechu w nadchodzącego właśnie, spoconego po grze w tenisa kuzyna? Czy tylko marząca o miłości, samotna kobieta? Kisling, urodzony w Krakowie uczeń Pankiewicza, na te pytania nie odpowiada wprost.

Zwiewna tkanina, pokrywająca niskie i wąskie łóżko przypomina swymi kwiatami, że Arletta mogłaby leżeć na łące, że tam byłaby równie, a może bardziej na miejscu ze swoją na pozór odsłoniętą zagadką. Samo zaś łoże przez to, że jest wąskie, przywodzi na myśl ołtarz ofiarny. Czyżby Arletka była dziewicą? Można w to wątpić – chyba że została starannie przygotowana na mającą tu nastąpić… ocenę? konsumpcję? Wygolone włosy pod pachami oraz krótko ostrzyżone łono z wyraźną kreską stulonych warg mogą tę myśl podsuwać.

Za wąską kozetką, na której Arletta leży, niezwykle bogata zasłona z motywem roślinnym, a może i po trosze akwatycznym nawiązuje do dziesiątków podobnych przedstawień ze słynnymi dziełami Tycjana czy Tintoretta. Czy to zza owej zasłony właśnie ma ukazać się szwajcarski bankier, od którego Arletta woli być jak najdłużej odwrócona? Obydwie materie sprawiają wrażenie inscenizacji. Intensywnie niebieskim oczom kobiety odpowiada barwa tkaniny wiszącej, piaskowe ciało oświetlone jest z góry i nieco od strony prawej. Kolor i kształt rywalizują o prymat.

Ciało dziewczyny całkiem współczesne. Długie, wypełnia całe łóżko. Cienka talia przechodzi w pełne biodra z dominującymi w figurze udami. Obiecują one pupę tym obfitszą im szczuplejsze są i talia, i zgrabne łydki, kolana, stopy. Piersi oczekują na pieszczotę. Wyrazisty dołek pępka przypomina, że jesteśmy dziećmi Ewy, nie bez udziału węża.

Życzymy Arletcie, by zaznała raczej Erosa lub Apollina niż tylko genewskiej – obraz tu właśnie się znajduje – uprzejmości.